Smok wawelski

Warszawa jest stolicą Polski, ale przez długi czas stolicą był Kraków. Piękne i stare miasto. I też nad Wisłą.
Właśnie z Krakowa przyjechał do nas pan Krzysztof ze swoim teatrem. To wielkie pudło z lalkami. I pan Krzysztof z pomocą tych lalek opowiada różne historie.
Nam opowiedział legendę o smoku wawelskim.
To było wielkie smoczysko i dużo jadło, z czego był wielki kłopot. I nikt nie widział, jak sobie z tym poradzić, ani rycerze ani mędrcy, no nikt.
Dopiero pewien szewczyk wpadł na sprytny pomysł…
Ale nie powiem jaki, przeczytajcie sobie w książce.
A potem zapraszam na spacer na Stare Miasto. W Warszawie też mieszkał smok, nieduży, ale groźny. A nazywał się Bazyliszek…

Koncert witaminowy

Witaminy są bardzo zdrowe. Zwłaszcza dla zdrowia. I muzyka jest bardzo zdrowa. Więc jak przyjechał do nas jeden pan artysta, żeby nam pośpiewać o witaminach, to bardzo się ucieszyliśmy!
Witaminy są w owocach i warzywach, a jedna nawet jest w słońcu! Dlatego dobrze jest poganiać na dworze i łapać słoneczne witaminy.
Niestety, uczony który odkrył witaminy nie miał żadnego pomysłu jak je nazwać. Więc pisał tylko witamina a, b, c i tak dalej.
I o tym właśnie śpiewał nasz gość i wystarczyło, że posłuchaliśmy witaminowych piosenek i od razu poczuliśmy się o wiele zdrowsi!

Wycieczka do lasu

Byliście kiedyś w lesie? Na pewno! Wydaje się, że w polskim lesie nie ma ciekawych rzeczy. Drzewa jak w parku, ptaki jak w parku i w ogóle. Nie to co dżungla! Strasznie tam gęsto i zielono, masa kolorowych ptaków, małpy, lwy, tygrysy, krokodyle, węże!
A my pojechaliśmy na wycieczkę do lasu i okazało się, że nas las jest fantastyczny,
a może nawet fantastyczniejszy od dżungli! Bo nasze drzewa też są zielone, bo też mamy mnóstwo zwierząt: jelenie, łosie, bobry, sarny, dziki, łasice! I nie trzeba się martwić, że cię coś ugryzie a może nawet zje!
A jeszcze jak jesteś w lesie z panem leśniczym! Bo my nie pojechaliśmy na taką zwykłą wycieczkę, żeby się wyszaleć na powietrzu (chociaż trochę się ganialiśmy i był plac zabaw 🙂 ), ale byliśmy w nadleśnictwie. I już teraz wiemy, że las to nie tylko bardzo dużo drzew, ale cudowny, bajeczny, kolorowy świat! 🙂

Koniec roku

I przyszedł koniec roku. Ale nie kalendarzowego, kiedy jest Sylwester i Mama i Tata gdzieś wychodzą, a my zostajemy na noc z dziadkami, a nazajutrz Mama i Tata śpią pół dnia, a jak już w końcu wstaną to i tak nie chce im się w nic grać ani iść na spacer
i w ogóle.
To był koniec roku szkolnego. A właściwie przedszkolnego. To bardzo ważna chwila i dlatego jest wtedy wielka uroczystość. Robimy specjalny występ dla naszych rodziców, żeby zobaczyli, że w przedszkolu nie tylko się bawimy, ale też uczymy. I zaraz potem są wakacje, ale nasi rodzice i nasze panie zamiast się cieszyć, to bardzo sobie nawzajem dziękują, ściskają się i ocierają łzy. Jakby zdobyli Mount Everest. Nam też jest trochę smutno, bo nie będziemy widzieć naszych pań, a one nas i pewnie będą strasznie tęsknić.
Ale wyślemy im piękne kartki z pięknych miejsc i jakoś może wytrzymają.:)