Spacer po dzielni

Jest piękna pogoda, więc zamiast zajęć teatralnych pan Przemek zabiera nas na spacer. Na razie zwiedzamy naszą dzielnię.
Nasza dzielnia nazywa się Praga Południe, a nasze przedszkole jest na Grochowie.
I pojechaliśmy tramwajem na ulicę Mińską. Na Kamionek.
Skomplikowane? To tak jak z Polską. Mieszkamy w Polsce, ale ktoś mieszka
w Wielkopolsce, a ktoś inny w Małopolsce. Dziwne, że nie ma Średniopolski.
No. I na tej ulicy Mińskiej, przy numerze 25 była kiedyś fabryka „Pocisk”. A co tam było robione? Tak! Pociski! Brawo!
A potem nic nie było robione, a potem ktoś wpadł na pomysł, żeby tu zrobić osiedle.
I jest. Są tu sklepy, kawiarnie, restauracje i jest kawałek stacji kolejowej! Naprawdę! Jedna lokomotywka, kawalątek torów i peronik malusi. I muzeum neonów jest i plac zabaw, który oczywiście wypróbowaliśmy.
I teraz już wiemy, gdzie zabierzemy naszych rodziców, żeby uczcić Dzień Mamy i Taty.
I Dzień Dziecka.

Muzyka ludowa

Na całym globusie, czyli na całym świecie ludzie we wsiach sobie grają. Na różnych instrumentach. Na skrzypeczkach maluśkich, które wystrugał dziadunio. Na fujarce, którą też wystrugał dziadunio. Na bębenku, który dziadunio… kupił na odpuście.
I taką muzyczkę grają sobie ludzie i dlatego mówi się muzyka ludowa. Przyjechał do nas (który to już raz!) pan Marcin i z drugim panem zabrał nas w muzyczną podróż dookoła świata.
Byliśmy u nas, to znaczy w Polsce. U sąsiadów, to znaczy w Czechach. Trochę dalej, czyli na Węgrzech i zupełnie, ale to zupełnie daleko, bo aż w Meksyku.
Tak to jest z muzyką, można się dzięki niej przenieść wszędzie, nawet za ocean! 🙂