Warszawa jak z obrazka

Dawno, dawno temu były tak okropne czasy, że nie było komórek i nie było jak zrobić zdjęcia.
Na dodatek nie było nawet aparatów fotograficznych.
Na szczęście zawsze byli artyści, którzy umieli wszystko namalować. Jak ktoś chciał pokazać innym, jak wygląda Warszawa to brał sztalugę, pędzle, farby, stawał w oknie
i ciach ciach malował.
A jak ktoś nie umiał malować, ale za to był królem, to mógł poprosić jakiegoś malarza, żeby namalował za niego.
I dzięki temu mamy dzisiaj w Muzeum Narodowym obrazy, na których widać Warszawę, jak wyglądała kiedyś.
Warszawę z okna malował pan Podkowiński, sam dla siebie. A dla króla Stanisława Augusta malował pan Canaletto, który z tego powodu przyjechał aż z Wenecji. Wenecja to przepiękne miasto we Włoszech, do którego tatusiowie zabiorą mamusie, jak tylko dostaną podwyżkę.
Na razie mogą je zabrać do Muzeum.
Czy mamy będą z tego zadowolone?
Niewykluczone…

 

Odwiedź naszą stronę WWW: www.przedszkoleagatka.com

Ptaki, robaki i inne zwierzaki

Zrobiło się nareszcie w końcu cieplej i ruszyliśmy na miasto. Pojechaliśmy autobusem 507 przez Saską Kępę, koło Stadionu Narodowego (ale jest wielki), przez Wisłę ( patrzyliśmy czy nie jedzie pociąg, ale nie jechał) i wysiedliśmy koło palmy. Potem trzeba przejść przez ulicę, minąć jednego generała i zaraz jest Muzeum Narodowe.
W Muzeum przywitała nas pani przewodniczka i powiedziała, że dziś zobaczymy różne zwierzęta. Trochę się zdziwiliśmy, bo zwierzęta są w zoo. Ale zaraz okazało się, że chodzi o zwierzęta namalowane na obrazach.
Najpierw oglądaliśmy obrazy ze średniowiecza ( ojej, ale słowo!). Średniowiecze było dawno, dawno temu, kiedy byli rycerze. Pewnie dlatego ludzie malowali smoki i jednorożce. Jednorożce to takie nosorożce tylko, że malutkie i chudziutkie.
Na innym obrazie były kuropatwy na śniegu. Bardzo trudno je namalować, bo zaraz uciekają, ale pan malarz długo siedział na mrozie nic nie robiąc i mu się udało.
Na jeszcze innym obrazie była łąka, a na tej łące leżała sobie pani i patrzyła na niebo.
A za nią siedział pies i pilnował krów.
Ale najpiękniejszy był obraz, który nazywa się “Dziwny ogród”. Ten ogród jest normalny, bardzo kolorowy, ale lata nad nim rzeczywiście dziwna olbrzymia ważka!
Na koniec zrobiliśmy z panią zwierzątko z papieru, ale i tak na pewno w domu coś namalujemy, bo zawsze po wizycie w Muzeum Narodowym strasznie nam się chce być artystą.