Higiena w Zachęcie

Lubimy chodzić do Zachęty, bo tam jest masa obrazów i rzeźb i blisko do Ogrodu Saskiego, ale są też inne rzeczy.
Byliśmy teraz na wystawie, która się nazywa „Postęp i higiena”. Co to postęp, nie wiemy, a higiena, to żeby myć ręce i zęby.
I chodziliśmy po Galerii i widzieliśmy pana ze szkła i stracha na wróble. Strach był smutny, ale nic dziwnego, wisiał na ścianie, zamiast sobie być na polu.
I weszliśmy do oooolbrzymiej skrzyni, która była trochę fajna, a trochę nie. Fajna, bo pachniała lasem, a niefajna, bo w środku było ciemno.
A na koniec pani z Zachęty poprosiła nas, żebyśmy zrobili miasto. Można było rysować, ciąć i przyklejać. Więc zrobiliśmy prace, które tej pani bardzo się spodobały, nam zresztą też.
A co zrobiliśmy na koniec?
Umyliśmy ręce!

Przemysław Śmiech

Bal karnawałowy

Jakby ktoś do nas zajrzał przez okno, to nieraz mógłby się zdziwić, a nawet przestraszyć…
Patrzy, a tam księżniczki, królewny i wróżki…
Patrzy, a tam Batman i Superman, żołnierz i rycerz w zbroi…
Patrzy… i przeciera oczy, bo nie wierzy, patrzy znowu: AAA! Kostucha!!! RATUNKU!!!
Fajnie by było, gdyby do naszego przedszkola przychodził Batman. To znaczy przylatywał chyba.
I księżniczka prawdziwa.
Kostucha może też jest w porządku, chociaż nie jestem pewny, czy chodziła do przedszkola.
Oczywiście ta Kostucha, która była u nas, była nanibowa! To był tylko taki kostium, czyli przebranie! Bo był u nas bal!
A na balu wszyscy się przebierają i są weseli, bardzo byśmy chcieli, żeby tej radości wystarczyło nam na cały rok…

Przemysław Śmiech