Baśniowy pokoik

Żeby coś robić naprawdę dobrze, trzeba mieć do tego serce. Najlepiej dobre serce. Dobre serce przydaje się do wszystkiego, ale zwłaszcza do teatru.
Wiemy, bo widzieliśmy. Przyjechał do nas Teatr Dobrego Serca i pokazał nam niesamowite przedstawienie. O tym, że dobrze mieć Tatę, który nas kocha i dobrze mieć przyjaciela, który nam pomoże.
I w tej bajce był właśnie piesek, który zostawił swój dom, a właściwie budę, bo chciał zdobyć nagrodę. I kto wie, jak by się to skończyło, gdyby nie pewien kotek?
Zdradzimy Wam sekret, że na szczęście wszystko skończyło się dobrze…

Przemysław Śmiech

Dentysta

W naszym przedszkolu ciągle dużo się dzieje, chodzimy i chodzimy na różne wycieczki, jak nie tu, to tam.
Byliśmy na wycieczce u dentysty. To taki lekarz od zębów. Pan doktor pokazał nam gabinet – bardzo fajny!
Jest tam olbrzymi fotel, na którym można sobie leżeć nic nie robiąc i dziwna lampa, która mocno świeci, ale nie razi.
Były też niesamowite narzędzia, podobne trochę do kuchennych, a trochę do takich do majsterkowania.
Wszystko mogliśmy obejrzeć, o wszystko mogliśmy zapytać, a pan doktor obejrzał nasze zęby. I wytłumaczył jak je myć i czym. Było naprawdę ekstra!
Uśmiejecie się, ale są podobno ludzie, którzy boją się dentysty…

Przemysław Śmiech

Karnawał

Święta minęły i dlatego zrobiło się trochę smutno i nijako, a przecież trwa karnawał!

Karnawał jest bardzo fajny, chociaż niektórzy mogą pomyśleć, że to jakaś okropna kara. Był u nas pan Marcin, który nam pokazuje cudowny świat muzyki i pokazał nam, na czym polega karnawał.
Pomagała mu w tym jedna królewna, mnóstwo instrumentów i rekwizyty. Instrumenty: saksofon, bębenki, talerze, w ogóle instrumenty perkusyjne. Perkusyjne to znaczy, że można w nie stukać.
Rekwizyty: maski, cylindry, peleryny.
Na instrumentach gra się piękną muzykę, zakłada się maski i tańczy się. Tańce z całego świata.
Tango z Argentyny, sambę z Brazylii, kankana z Paryża, bossa novę też z Brazylii i walc wiedeński zgadnijcie skąd?
Brawo! Z Wiednia! Skąd wiedzieliście?
Jak się już ma to wszystko i jeszcze ochotę i dobry humor można zaczynać karnawał.

Więc zaczynajcie.

Przemysław Śmiech

Nowy Rok

Czekaliśmy i czekaliśmy na Święta, na choinkę pachnącą jak zielony las, na prezenty i kolędy, na ciocie, wujków i kuzynów z daleka, a tu szast! prast! rach! ciach! I po Świętach…
Wszystko było jak trzeba. Nie wolno było wchodzić do kuchni, a to jest bardzo trudne jak się wie, że na stole stoją sobie makowce, pączki, kutie i inne fyrkasy. Frykasy.
I jak zwykle przyjechali krewni (czyli ciocie, wujkowie i siostry cioteczne i bracia cioteczni) i się dziwili, że urośliśmy. A co w tym niby dziwnego?
I jak zawsze Mamy się denerwowały, że się jeszcze nie pomalowały, a Tatusiowie, że się jeszcze nie ogolili.
I znów było czytanie o biednym, małym Jezusku, który nie miał się gdzie podziać i dzielenie się opłatkami i składanie życzeń, co długo trwa, bo jest dużo gości i dla każdego trzeba wymyślać coś innego.
A najfajniejsze, że okazało się, że Święty Mikołaj dostał nasze listy, a my dostaliśmy takie prezenty, jakie chcieliśmy!
I szybko minęły te dni i znów był Sylwester i znów Mamusie się denerwowały z powodu niepomalowania, a tatusiowe z powodu nieogolenia, a potem przyszły babcie i dziadkowie, a potem rodzice musieli już wyjść, a my musieliśmy obiecać, że będziemy bardzo grzeczni i prawie nam się to udało…
I już jest cicho i spokojnie, dorośli idą do pracy, my do przedszkola, bo zaczyna się Nowy Rok, podobno ma być fajniejszy od poprzedniego…