Złote Jajko

Bardzo lubimy teatr, a teatr lubi nas i dlatego ciągle się spotykamy. Ostatnio przyjechał do nas Teatr Lalek „Igraszka”, który pokazał nam bajkę „Złote jajko”.
Ależ to była dziwna historia! Występował w niej wilk, który nie był wcale zły, lisica, która lubiła szybko jeździć i kurczaczek, który miał być kurką, ale wykluł się jako kogucik. A jego tatą był wilk i zamiast go zjeść musiał mu łapać robaczki i nauczyć go piać. Ale przy okazji wilk sam się nauczył być tatą, co, jak wiedzą wszystkie dzieci, nie jest takie łatwe.
A okazało się też, że nawet jak wilk woli kwiatki i śpiewać niż gryźć to też sobie świetnie radzi w lesie, a jak ktoś udaje kogoś kim nie jest, na przykład lisica mamę kurczaczka, to na pewno zostanie ukarany.
Przynajmniej w bajce…

Najmniejszy bal świata

Tyle razy teatr był u nas, że w końcu my postanowiliśmy się wybrać do teatru. Ten teatr jest niedaleko, z dziesięć przystanków tramwajem, nazywa się „Powszechny” i jest koło Skaryszaka.
I jest naprawdę wspaniały, są tam schody, po których wchodzi się na widownię i panowie w garniturach, którzy mówią „dzień dobry” i „poproszę bilety” i bardzo fajna sala ze śmiesznymi składanymi fotelami, które chcielibyśmy mieć w domu.
A jak już usiedliśmy w tych fotelach to zaczęło się przedstawienie: „Najmniejszy bal świata”. Jedna królewna nie chciała pomagać rodzicom, czyli królowi i królowej w przygotowaniach do balu, na dodatek czarami wysłała ich na daleką planetę. Bardzo tego żałowała i ruszyła w podróż, aby ich odnaleźć, a razem z nią był jej przyjaciel. I dobrze, że był, bo po drodze były różne przygody, niektóre naprawdę niebezpieczne. Bardzo, ale to bardzo ucieszyliśmy się z tego, że królewnie udało się odnaleźć rodziców, tak bardzo, że aż stęskniliśmy się za naszymi rodzicami. Za naszymi Mamami – Królowymi i Tatami – Królami.

W ogrodzie króla Sobieskiego

Lato już odchodzi, a przychodzi jesień, ale na szczęście jeszcze nie ta, kiedy pada deszcz, wieje wiatr, nie chce się wyjść i w ogóle nic się nie chce.
Nam się ciągle coś chce, a zwłaszcza wychodzić na spacery, a na jeden to nawet musieliśmy pojechać. Najpierw jechaliśmy jednym autobusem na drugą stronę Wisły, czyli królowej polskich rzek. A potem pojechaliśmy autobusem 180 do samego końca.
A na samym końcu jest cudowny pałac w Wilanowie.
My jednak nie poszliśmy do pałacu, pomyśleliśmy, że jak jest takie piękne słońce to wolimy iść do ogrodu.
Pałac i ogród należały dawno temu do króla Sobieskiego. Ten król żył dawno temu, często jeździł na wojnę, miał wielką szablę i wielkie wąsy. Ale najbardziej, ale to najbardziej lubił nie wojnę, ale bycie w domu, czytanie książek i podlewanie kwiatków.
I dlatego król założył sobie taki właśnie ogród, gdzie rosły wspaniałe różne kwiaty i gdzie jest jezioro, po którym można sobie popływać.
A oprócz tego można oglądać pałac, który jest śliczny po prostu, zwłaszcza kiedy na jego jasne ściany padają słoneczne promyki.
A my wolimy kiedy królowie mogą wąchać kwiatki, niż kiedy muszą wywijać szablą…

Aleje Ujazdowskie

Lata jeszcze troszkę zostało, ale trzeba je szybko łapać. I my je łapaliśmy w miejscu, które się do tego świetnie nadaje.
Pojechaliśmy na spacer w aleje, czyli taką ulicę do spacerów i przejażdżek. Najpierw obejrzeliśmy plac Trzech Krzyży. Jest tam kościół Świętego Aleksandra z okrągłym dachem, który się nazywa kopuła. I piękna szkoła dla dzieci, które nie słyszą i nie mówią.
A z tego placu rozbiega się na wszystkie strony aż dziewięć ulic. Jedna z nich to Aleje Ujazdowskie. Kiedyś była bardzo elegancka, były przy niej wspaniałe domy i śliczne pałacyki i jeździły tramwaje. Dziś tramwajów nie ma, domów i pałacyków jest mniej, ale trochę zostało. Na samym początku jest Dom pod Gigantami. Nazywa się tak, bo balkon nad bramą trzyma dwóch kamiennych panów, którzy są gigantyczni (czyli bardzo duzi) i stąd oczywiście nazwa. A jeszcze na tym domu są portrety pana Chopina, pana Matejki i tego pana, który sobie wybudował ten dom.
I na Alejach Ujazdowskich są jeszcze ambasady, to takie domy z flagami zagranicznych krajów.
A na koniec czekała na nas niespodzianka: Park Ujazdowski! Jest przepiękny, są tam alejki do spacerowania i mostek i super plac zabaw! I się bawiliśmy i cieszyliśmy się z tego, że mieszkamy w takim naprawdę pięknym mieście.