Janosik

Co trzeba mieć, żeby robić teatr? Trzeba mieć ładny głos. I fantazję. I dobry humor.
I dobre serce.
A do nas przyjechał właśnie Teatr Dobrego Serca i pokazał nam piekne przedstawienie o Janosiku.
Ten Janosik nie był całkiem dobry, bo kradł, ale na szczęście spotkał Dobrego Pasterza, który mu wytłumaczył, że tak nie wolno, że lepiej na przykład dużo się uczyć.
Pasterz pasł owce, bo Janosik mieszkał w górach, a owce właśnie góry lubią najbardziej. Zresztą, kto nie lubi gór?

Agatka w Studio

Niełatwo być artystą. Artysta ciągle musi gdzieś jeździć, bo chcą go oglądać i podziwiać w różnych miejscach. My też jeździmy. To się nazywa jechać w trasę.
Nie pojechaliśmy teraz daleko, bo tylko do Pałacu Kultury, za to zagraliśmy na prawdziwej scenie.
Pałac kultury jest taki wielki, bo są w nim trzy teatry, kino, muzeum, a nawet basen.
A my wystąpiliśmy w Teatrze Studio. Była prawdziwa scena, prawdziwe światła, prawdziwa kurtyna i prawdziwi widzowie, to znaczy nasi rodzice.
Nam się podobało takie występowanie, a rodzicom takie oglądanie, dlatego na koniec były prawdziwe wielkie brawa!

Wielkanoc

Zbliżają się Święta, Wielkanoc! Nie ma choinki, ale jest mnóstwo innych ozdób i fajnych tradycji.
W przedszkolu robiliśmy pisanki, czyli takie malowane jajka i baranki i kurczaczki. Żółciutkie.
I robiliśmy mazurek, to takie pyszne ciasto. W ogóle będzie dużo słodyczy. Oczywiście nie można się nimi objadać, ale chyba kawałek mazurka, babki z lukrem, serniczka, czekoladowy zajączek i baranek z cukru nikomu nie zaszkodzą, prawda?
W Wigilię najważniejsza jest kolacja, a w Wielkanoc śniadanie. Nie ma prezentów, za to w lany poniedziałek można się polewać wodą i rodzice w ogóle się nie gniewają, tylko się śmieją i jest wesoło, więc…
WESOŁYCH ŚWIĄT

Plakaty w Zachęcie

Nie trzeba nas wcale zachęcać do chodzenia do Zachęty, sami bardzo lubimy zwiedzać to miejsce. Jest tam bardzo dużo różnych dzieł sztuki: obrazów, rzeźb i plakatów.
Najwięcej jest plakatów pana Henryka Tomaszewskiego. Ten pan nieźle sobie radził z malowaniem plakatów, a nie jest to takie łatwe, jak się niektórym wydaje.
Wiemy, bo sami spróbowaliśmy. Dostaliśmy wielkie kartony i kredki i nożyczki i klej i bibułę i szmatki jakieś i z tego mieliśmy za zadanie zrobić plakat.
I zrobiliśmy i sobie wiszą w Zachęcie i być może będziemy sławni, a to byłoby super!

Witamy w muzeum

Byliśmy już w Skaryszaku, a niedawno pojechaliśmy do Muzeum Narodowego.
To taki wielki budynek niedaleko Palmy.
Pojechaliśmy autobusem i to było bardzo fajne, a potem poszliśmy do Muzeum. Byli tam panowie strażnicy w mundurach i dużo innych dzieci i trochę dorosłych.
Przyszła do nas jedna pani, powiedziała „dzień dobry” i że nam coś pokaże, ale że najpierw musimy poznać zasady. Zasady to znaczy co robić i czego nie robić.
W Muzeum wolno chodzić, oglądać wszystko, robić zdjęcia, tylko, że bez lampy.
Nie wolno biegać, szkoda, bo jest tam dużo miejsca, nie wolno hałasować, nie wolno wchodzić z psem ani z krokodylem. I słusznie, bo krokodyl chyba by się nudził.
Widzieliśmy tam różne obrazy – malutkie jak naklejki i jeden wielki, Bitwa pod czymś, duży jak całe nasze przedszkole.
A najlepszy był kaczor Duffy zrobiony z klocków lego, był taki duży jak my.
Może też zrobimy coś z klocków lego, to będziemy mieć muzeum w przedszkolu, ale nie wiemy czy się uda z tym zakazem hałasowania…

Studio nagrań

Artyści występują na koncertach, ale czasem ktoś nie może przyjść, bo ma daleko albo go mama nie puszcza i co wtedy?
Wtedy można sobie puścić artystę z płyty. My też jesteśmy artystami i nasz chór daje koncerty i nagraliśmy płytę.
Płytę się nagrywa w specjalnym miejscu, które nazywa się studio. Jest tam mnóóóóstwo mikrofonów, są instrumenty, pan, który ma stolik z guziczkami i światełkami, a najfajniejsze jest to, że dostaje się do śpiewania super słuchawki, w których się wygląda jak pilot beinga. I można się bawić w lotnisko: halo wieża, halo wieża, tu being, prosimy o pozwolenie na polecenie!
Ale my się tam nie bawiliśmy w pilotów, tylko śpiewaliśmy do mikrofonów, raz i drugi i trzeci, a pan przesuwał guziczki i ciągle czegoś szukał i to znajdował, bo powtarzał: dobra, mamy to.
I nagraliśmy i z tego będzie płyta i już nie możemy się doczekać, żeby jej posłuchać!

Trasa

Dorośli artyści występują w swoim teatrze, ale czasami jadą w trasę. Jechać
w trasę to znaczy spakować wszystkie kostiumy i rekwizyty i pojechać gdzieś wystąpić.
Nasz przedszkolny teatr pojechał najpierw na Bielany, na drugi koniec Warszawy do innego przedszkola, pokazaliśmy tamtym dzieciom nasze przedstawienie.
Tamte dzieci były takie same jak my: wesołe, fajne i trochę rozrabiaki.
I podobało im się nasze przedstawienie i oczywiście biło nam brawo. I to było bardzo przyjemne…
Ale żeby trasa była trasą to trzeba pojechać przynajmniej w dwa miejsca. Drugie miejsce to była biblioteka, ile tam książek – nie wyobrażacie sobie!
I wśród tych książek opowiedzieliśmy naszą opowieść o kosmosie, a na widowni były dzieci z gimnazjum, czyli już duże. Ale im się też podobało i też biły brawo i znowu było bardzo przyjemnie i nasza pani powiedziała, że ta przyjemna rzecz nazywa się sukces.
Musimy te sukcesy robić częściej.

Wiosna w Skaryszaku

Wiosna trochę się skrada do nas w tym roku. Świeci słońce, ale jest zimno i musimy nosić czapki i rękawiczki. A chce się już biegać po zielonej trawie.
Mnóstwo zielonej trawy jest w Skaryszaku. Tak niektórzy mówią na Park Skaryszewski. To ten park niedaleko Stadionu Narodowego.
Pojechaliśmy tam autobusem i to było bardzo fajne, bo niektórzy ludzie musieli już wysiadać, a my jeszcze mogliśmy jechać dalej.
I chodziliśmy po parku, a dookoła nas skakały wiewiórki i biegali dorośli. Naprawdę. Tylko jakoś dziwnie, bo jak my biegamy, to machamy rękami, krzyczymy, robimy draki i jest bardzo wesoło, a jak biegła jakaś pani albo pan, to mieli smutne miny, jakby biegali za karę. I jeszcze zamiast biegać po trawie i straszyć gołębie, to biegali po prostu w kółko. I jeszcze dorośli jak biegają, to mają słuchawki na uszach i ciągle patrzą na zegarek. Może boją się spóźnić do domu, żeby nikt na nich nie nakrzyczał?
A wiosna bawi się z nami w chowanego. Jest, ale nie wiadomo gdzie. Tu kwiatek malutki kwitnie, tam pączki na drzewach wyłażą (ale nie te do jedzenia – uwaga!), ale żeby już była taka prawdziwa, kolorowa, wesoła, to nie. Nawet nie napuściła jeszcze wody do wodospadu.
Więc czekamy. Wiosno? Wioooosno?