Jak to dawniej bywało

Pan Marcin znowu u nas był i znowu był koncert, ale tym razem trochę inny. Dlatego inny, że na koncercie byli rodzice!
I to było fantastyczne, bo mogliśmy razem słuchać opowieści o tym, jak to dawniej się śpiewało, tańczyło i prało. I prasowało.
Prało się na tarce, to taka wielka deska z taki śmiesznymi schodkami, dużo było pracy przy takim praniu, za to w ogóle nie zużywało się prądu.
A żelazka kiedyś miały duszę, ale nie wiem, czy taką samą, jak skrzypce. Bo jeśli tak, to może dało się na takim starym żelazku zagrać?
I młynki jeszcze pan Marcin pokazał, do mielenia kawy i pieprzu. Teraz można w sklepie kupić pieprz w kulkach i potem się go wyławia z zupy albo w proszku. A dawno temu trzeba było sobie takie kulki zmielić w młynku i potem wszyscy w kuchni kichali.
Pan Marcin grał też piosenki ludowe z całego świata i nauczył nas jednej, polskiej,
o kukułeczce, która kuka.
I jeszcze nauczył nas tańczyć poloneza. To taki dziwny taniec, tak się dziwnie chodzi
i już.

Fajnie było dawniej, szkoda, że teraz tak nie jest. Ale Pani powiedziała, że za trzydzieści lat to co jest teraz, też będzie dawniej.

Super, nie mogę się już doczekać!

Ogrzaliśmy zimę

Wiosna coraz bliżej, a to dlatego, że ogrzaliśmy zimę. Wzięliśmy udział
w festiwalu teatralnym, który właśnie tak się nazywa: „Ogrzać zimę”.
Festiwal teatralny polega na tym, że w teatrze pokazywane są różne przedstawienia, które dostają nagrody od jury, mówi się żiri.
My też dostaliśmy nagrodę. Pokazaliśmy historię prosto z kosmosu. Jest w niej Księżyc i gwiazdy są i meteory, cały Kosmos po prostu! A w tym kosmosie mnóstwo muzyki!
Ale nie będę opowiadał, zrobimy specjalne przedstawienie dla Mam, Tatusiów
i wszystkich, którzy zechcą nas zobaczyć i usłyszeć.