Biało-czerwona

Byliśmy na wycieczce w Muzeum Wojska Polskiego. Jest tam dużo samolotów, czołgów, starych karabinów, szabel, zbroje są i mundury.

Ale nie oglądaliśmy tego zbyt długo, bo rozmawialiśmy z jednym panem o kolorach. Białym i czerwonym. Z tych dwóch kolorów robi się flagę i to oznacza, że tu jest Polska.

Nie tylko flaga to oznacza. Oznacza też godło, czyli biały orzeł na czerwonym tle. Każdy narysował swojego białego orła, a potem słuchaliśmy najważniejszej polskiej piosenki, czyli hymnu.

I okazało się, że znamy ten hymn, który ma ładną nazwę „Mazurek Dąbrowskiego”, bo zawsze kiedy jest mecz, piłkarze stoją na baczność i z ręką na sercu śpiewają.

I w innych państwach są inne flagi, niektóre mają mnóstwo kolorów i inne godła z innymi orłami, ale dwa kolory to chyba w sam raz.

 

Flamenco

Znowu była u nas muzyka z innego kraju. Z Hiszpanii, to nie jest bardzo daleko, ale ludzie mają tam inne instrumenty. Na przykład kastaniety. Żeby na nich grać trzeba być panią i mieć suknię do samej ziemi. Kastaniety to takie grzechotki, ale nie jak dla młodszego brata czy siostry, tylko dla dorosłych.

A koncert wyglądał tak: pan grał na takiej dziwnej skrzynce, a pani na kastanietach i jeszcze tupała bardzo szybko, ale z tego nie robił się hałas, ale, wręcz przeciwnie, muzyka!

Potem się okazało, że pani ma do tupania specjalne buty i że to tupanie nazywa się stepowanie. Robi się prędziutkie stuku-puk, stuku-puk, a żeby się przy tym nie spocić trzeba się wachlować wachlarzem. I jak się robi to wszystko naraz, co nie jest łatwe, to wtedy jest flamenco.

I wtedy jest jak w Hiszpanii…

 

Czerwony kapturek w paski

Był u nas przedszkolu Czerwony Kapturek, ale trochę inny. To znaczy był i wilk i leśniczy i babcia, ale było też dużo innych osób.

Bo tak. Przyjechał do nas Teatr Popopera z bajką o Czerwonym Kapturku. W sali stała piękna dekoracja, czyli wielki obraz z wymalowanym domkiem i lasem, jeden pan grał na pianinie, a inny pan z jedną panią opowiadali o Kapturku.

Kapturek zwyczajnie szedł przez las, ale spotykał nie tylko wilka, ale też różnych ludzi. I ci ludzie śpiewali piosenki ludowe. Piosenki ludowe to takie, które kiedyś ludzie śpiewali na wsi.  Teraz też śpiewają, ale inne.

Więc było dużo śpiewania, a jeszcze Czerwony Kapturek miał piękny strój w kolorowe paski. Takie stroje nosi się w Łowiczu.

Wilk był zwyczajny, to znaczy zły, bo zjadł i babcię i kapturka. Baliśmy się, czy ta bajka skończy się też zwyczajnie, czy tylko po prostu wilk sobie coś zaśpiewa, ale nie, wszystko skończyło się dobrze.

Pomyśleliśmy, że my też będziemy dodawać nasze pomysły do różnych bajek, bo to świetna zabawa. Na przykład, gdyby co by było, gdyby to Czerwony Kapturek pojechał na bal, a Kopciuszek poszedłby do lasu i spotkał wilka? Ciekawe…