W Parku Skaryszewskim

Wszyscy wiedzą, gdzie jest Park Łazienkowski (tam gdzie można popływać super gondolą) i wszyscy raz w tygodniu biegną szybko przez Ogród Saski (obok tej wielkiej fontanny). A niedaleko naszego przedszkola jest jeszcze Park Skaryszewski.

Do parku jedzie się szybko tramwajem, a jak się zobaczy Stadion Narodowy (chyba każdy go zauważy) to trzeba wysiadać.

W Parku Skaryszewskim rosną drzewa, które teraz są bardzo kolorowe: jest jeszcze trochę zielonych, coraz więcej czerwonych i bardzo dużo złotych. Poznaliśmy wszystkie te drzewa. Nazywają się liściaste i iglaste. Łatwizna.

Park to taki jakby specjalny las w mieście. Mały i z alejkami. Ale też ze zwierzętami. Po drzewach skaczą wiewiórki. Po liściach tuptają jeże. Pod ziemią ryją krety.

A jeszcze latają sikorki, wróbelki, wrony, a na drzewach dyżuruje doktor dzięcioł. Doktor, bo leczy drzewa. Opukuje drzewo, żeby sprawdzić czy nic mu nie jest, a jak jest chore, to je leczy. Tylko, że zamiast strzykawki używa dzioba.

W Parku Skaryszewskim można zostać Indianinem, bo jest tu jezioro, żeby się nauczyć pływać łódką i jest stajnia, żeby pojeździć na koniu. Pani powiedziała, że można też jeździć konno, ale co to jest ta konna niestety nie wiem.

I najfajniejsze – można strzelać z łuku! Do ogromnej tarczy!

A jak się już to wszystko umie można się fantastycznie bawić po prostu.

Najlepiej w Parku Skaryszewskim.

 

Teatr pod Orzełkiem

Dobrze jest wybrać się czasami do teatru. Siedzieć na widowni, na fotelu, czekać, aż się zacznie, aż zgaśnie światło, aż serce zacznie szybciej bić…

Ale są teatry do których nie trzeba chodzić, bo one do nas przychodzą. Albo przyjeżdżają.

Dwa tygodnie temu przyjechał do nas Teatr Pod Orzełkiem. Tak się nazywa, bo założył go pan Orzełek. Pan Orzełek zabrał nas we wspaniałą podróż na Archipelag Wysp Lalkowych, na Wyspę Pacynek. A właściwie to nie on, tylko profesor Hilary.

I właśnie profesor Hilary opowiedział nam wszystko o pacynkach. W teatrze lalek występują różne lalki: kukiełki – to te na kijku, jawajki – to te, którymi rusza się drutami, marionetki – na nitkach i pacynki.

Pacynki wkłada się na rękę i już można grać. Bardzo dobrą pacynką może być rękawiczka albo skarpetka Taty. Oczywiście lepiej zapytać Tatę o skarpetkę, bo potem nie będzie jej mógł znaleźć, spóźni się do pracy i co powie szefowi?

Teatr pacynek można zrobić w domu samemu, niech każdy spróbuje i się przekona, a my tymczasem czekamy na kolejne przedstawienie pana Orzełka i jego pięknych lalek.