Złota ryba

Był u nas kapitan żeglugi wielkiej. Wielkiej, bo pływał wielkim statkiem po wielkich oceanach.
Miał ze sobą wielki kufer, a w tym kufrze… nie zgadniecie!
Lalki! Ale nie do zabawy, tylko teatralne.
Bo każdy kapitan żeglugi wielkiej ma mnóstwo opowieści.
Nasz gość też taką miał, a żeby lepiej mu się opowiadało zrobił magnetyczny teatr.
A w nim magnetyczne lalki rybaka, jego żony i złotej ryby.
Tak magnetyczne, że nie mogliśmy się oderwać!
Oglądaliśmy i słuchaliśmy bajki, o tym, że był sobie biedny rybak…
Pewnego dnia złowił złotą rybę…
I tak dalej i tak dalej…

Indianie

Bawiliśmy się w Indian! Ale nie zakładaliśmy pióropuszy.
Ale nie strzelaliśmy z łuku (co by na to powiedziały ciocie!).
I nie jeździliśmy na mustangach. Nawet nanibowych.
Był u nas pan Marcin ze swoim kolegą i przynieśli mnóstwo indiańskich bębnów!
I innych instrumentów, na które mówi się „perkusyjne”. Wystukuje się na nich różne rytmy.
Wolne, szybkie, jakie się chce.
Graliśmy na nich jak prawdziwi Indianie i dzięki temu odbyliśmy magiczną podróż aż do Ameryki!
Nie trzeba samolotów ani statków, wystarczy bębenek i trochę wyobraźni. 🙂

Dla Babci i dla Dziadka

I znowu wielkie święto. Dzień Babci i Dzień Dziadka!
Kochamy babcie i dziadków, bo zawsze mają dla nas coś dobrego i zawsze mają cierpliwość, to znaczy nie denerwują się na nas z byle powodu, jak to się zdarza mamie i tacie.
I pamiętają jak to było dawno temu i lubią o tym opowiadać, a to lepsze niż bajki.
Dlatego zrobiliśmy dla babć i dziadków specjalny występ. Były wiersze o nas i o Pawle i Gawle i nawet szafa grająca! Czyli taki pendrive, ale ogromny!
Tak ogromny jak nasza miłość do babci i do dziadka! 🙂

Bal przebierańców

Święta się skończyły, minął Nowy Rok, ale wcale nie zrobiło się smutno.
Po pierwsze zima w tym roku jest bardzo fajna, bo spadł śnieg!
I nie roztopił się od razu, jak ostatnio tylko sobie poleżał.
I można było na nim pojeździć i tatowie mogli nas ciągnąć na sankach do przedszkola i udawać konie i być z tego zadowolonym, bo to świetna zabawa, co nie?
A jeszcze lepienie bałwanów i rzucanie śnieżkami. Śnieżki są świetne, zwłaszcza jak się kogoś trafi, ale czasem nie są, jak się dostanie w nos.
No ale trudno.
A oprócz tego jest jeszcze jedna zabawa, czyli bal przebierańców!
W karnawale nawet dorośli tańczą i się przebierają, bo jak jest zimno i ciemno, to najlepiej dużo się bawić i ruszać, i bawić i ruszać i bawić i ruszać, aż tu nagle –
WIOSNA! 🙂

Przemysław Śmiech

Górnik

4 grudnia to bardzo ważny dzień, bo wtedy jest Dzień Górnika.
Ciekawe, dlaczego górnik to „górnik”, skoro pracuje na dole.
Był u nas z wizytą prawdziwy górnik i opowiadał o swojej pracy.
To ciężka praca, bo trzeba zjechać głęboko pod ziemię, gdzie jest ciemno i duszno.
Na szczęście górnicy już nie muszą tak dużo machać kilofami, bo są specjalne maszynydo wydobywania węgla.
Górnik w pracy jest cały czarny, za to w dniu świętej Barbary górnicy przebierają się
w piękne mundury i czapki z piórem.
I mogą dumnie maszerować, a gra im górnicza orkiestra.

Na strunach

Nasze przedszkole jest zaczarowane. Zamienia się w zamek księżniczki, w park jurajski, w teatr, w salę koncertową.
Tym razem mieliśmy koncert. Odwiedził nas pan Marcin ze swoją muzykalną ferajną.
Artyści opowiadali nam o instrumentach strunowych.
Instrumenty strunowe to instrumenty, które mają co?
Struny! Brawo!
One są bardzo różne, bo skrzypeczki są strunowe i wielki kontrabas też.
I wiolonczela, na której gra prześliczna wiolonczelistka.
I gitara, na której tata czasem gra, jeśli go mama uprosi.
A potem prosi, żeby przestał. 🙂

Afrykańskie rytmy

Ale zimno, co nie? I ciemno. I w ogóle.
Jest na to rada. Można wyjechać do ciepłych krajów.
Najcieplejsze ciepłe kraje są w Afryce. Ale do nich trzeba polecieć samolotem.
Albo bocianem, oczywiście tylko wtedy, gdy jest się dosyć chudym.
Można też tak zrobić,żeby Afryka przyjechała do nas.
U nas w przedszkolu była Afryka, oczywiście nie cała, bo gdzie by się zmieściły te wszystkie lwy, żyrafy i krokodyle.
Była afrykańska muzyka. Gorące afrykańskie rytmy. Nasi goście pokazali nam piękne afrykańskie bębny o pięknych, trudnych do zapamiętania nazwach i specjalny kij deszczowy do przywoływania deszczu.
Zagraliśmy na nim,ale po cichuśku, bo akurat deszczu mamy dużo.
Ale przy bębnieniu bardzo się staraliśmy, żeby zrobiło się gorąco 🙂

Wystawa z trudnym słowem

W Muzeum Narodowym ciągle coś się dzieje, jak jedna wystawa się kończy, to zaraz jest druga.
I teraz jest wystawa, która się nazywa „Biedramajer”.
Dawno, dawno temu ludzie lubili ładne rzeczy. I lubili się w nich pokazywać. Nie było wtedy telefonów komórkowych, więc zamiast robić selfi malarze malowali portrety.
Na tych portretach z „Dobermejeru” są zadowoleni ludzie w eleganckich strojach. Niektórzy panowie mają fajki.
Ale ta wystawa nie jest tylko dla dorosłych, nie! Są też starodawne zabawki dla dzieci. Jest lalka z prawdziwej porcelany. Bardzo ładna, ale nie wiadomo, jak się nią bawić, żeby jej nie rozbić na miliard kawałeczków.
I jest też na wystawie „Świdermajer” dużo pięknych mebli. Są drewniane i pięknie się błyszczą. Takich mebli już nigdzie nie ma, może u babci i dziadka czasem znajdzie się takie bardzo stare krzesło albo stolik. Taki, że jak coś się na niego wyleje to dziadek łapie się za wąsa, a babcia za serce.
Bardzo, ale to bardzo ładny jest „Biedermajer” i trzeba go koniecznie zobaczyć i, jak to mówi dziadek ucieszyć oko.

Wiślana opowieść

Przyjechał do nas Teatr Lalek „Igraszka” i przywiózł nam całą Wisłę. I w tej Wiśle były śmieszne ryby, które robiły sobie żarty z czapli, bo ta czapla nie mogła ich złapać. Za to przyjaźniła się z jednym sumem, bo nie mogla go zjeść, no bo przecież taki sum jest za wielki.
Ale w Wiśle wcale nie było wesoło, o nie. Ludzie bywają niestety głupi i wyrzucają smieci do rzeki. Lodówki, stare opony, butelki, puszki, foliowe torebki, wszystko!
I przez te śmieci Wisła zaczęła wolniej płynąć i zaczął w niej rządzić wstrętny Śmieciej!
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale musimy pamiętać, że rzeka i przyroda to nie śmietnik. I że jest mnóstwo normalnych śmietników, z nich trzeba korzystać, chociaż czasami się nie chce.

Sztuka sznurka

Dorośli mają różne zainteresowania. My też. Zabawki, cukierki, pokemony…
Ale interesuje nas też sztuka, czyli malowanie, rzeźbienie, w ogóle robienie ładnych rzeczy.
Czasem te ładne rzeczy robimy gdzie indziej. Niedawno znowu pojechaliśmy do Ce – es -wu.
To takie muzeum w Zamku Ujazdowskim, zaraz obok Trasy Łazienkowskiej. Dawno temu mieszkał w tym zamku król, ale mu się znudziło i teraz są tam dzieła sztuki.
Jest tam też miejsce dla dzieci, żeby mogły sobie coś robić. Tym razem najpierw posłuchaliśmy opowieści o sznurku, które czytała nam jedna pani. A potem dostaliśmy kartony, sznurek, kredki i klej, żeby zrobić obrazki o przygodach sznurka.
I zrobiliśmy, bo czemu nie? A w nagrodę poszliśmy jeszcze na wystawę, obejrzeć dzieła, które stworzyli dorośli artyści.
Kto wie, może kiedyś nasze prace też będą na takich wystawach?