Nowy Rok

Zaczął się nowy rok. Ale nie taki jak po Sylwestrze, co jest dużo sprzątania, tylko nowy rok przedszkolny.
Będziemy chodzić do przedszkola, będziemy się bawić i wszystko zjadać.
Ale będą też zajęcia różne. Rytmika i angielski. Teatr i wycieczki.
I lepienie z gliny!
I w ogóle nie będzie nam przeszkadzał, że ciągle pada czy coś i jest nuda.
Nuda w naszym przedszkolu nie ma nic do roboty.
Chyba, że spróbowała by pośpiewać albo nauczyć się angielskich słówek albo coś ulepić.
Tylko nie wiadomo, czy nuda nie ulepiłaby czegoś nudnego… 😉

Na Ząbkowskiej

Żeby pojechać na ciekawą wyprawę nie trzeba jechać strasznie daleko na drugi koniec mapy. Czasem wystarczy kilka przystanków autobusem.
I my tak sobie pojechaliśmy. To znaczy nie sami, bo z naszymi paniami i z panem Przemkiem. Pojechaliśmy na ulic Ząbkowską. Ta ulica wygląda teraz bardzo ładnie, wiszą lampiony, domy są odnowione, dużo ciekawych miejsc, na przykład sklepów z dziwnymi rzeczami.
A na samym początku Ząbkowskiej powitały nas błękitne aniołki i tak sobie szliśmy, a po drodze jeszcze skręciliśmy na ulicę Brzeską. A tam obejrzeliśmy piękną bramę w starej kamienicy. W środku były kafelki i zapomniana skrzynka na listy i w ogóle było jak w starym filmie. A innej bramy pilnowały krasnale z wielgachnymi brodami i szkoda, że teraz buduje się domy wszystkie identiko.
I na Brzeskiej zobaczyliśmy też malowidło na ścianie – gęś na dwa piętra!
I widzieliśmy też fabrykę alkoholi, która wyglądała jak stary zamek, a skończyliśmy przy zajezdni tramwajowej.
A to wszystko naprawdę bliziutko. 🙂

Królowa Wisła

Lato polega też na tym, że można sobie pływać. Po morzu, po jeziorach, wszędzie po prostu.
A jak wszędzie, to po Wiśle chyba też. Wisła jest królową polskich rzek, jest największa i najdłuższa, ma ponad tysiąc kilometrów!
A jak to zrobić, żeby sobie po niej popływać? Jest na przykład tramwaj wodny. To nie jest prawdziwy tramwaj, to normalny statek. I oprócz niego są inne statki i łodzie, wystarczy poprosić tatę, żeby sprawdził w internecie. Jest w czym wybierać!
A potem wchodzimy na pokład i płyniemy i widzimy Warszawę zupełnie, ale to zupełnie inną!

Nasze muzeum

Mieszkamy i chodzimy do przedszkola w Warszawie. Ale Warszawa dzieli się na różne części i ta część, która jest po naszej stronie Wisły nazywa się Praga. I ma nawet swoje muzeum.
Więc pojechaliśmy do tego muzeum ulicą Grochowską, a po drodze mijaliśmy Żelazny Słup, Sinfonię Varsovię (to takie miejsce gdzie jest mnóstwo muzyki), Wedla, Teatr Powszechny i wreszcie było muzeum.
Na dzień dobry dostaliśmy takie fajowe słuchawki z rurką. Przez tę rurkę pan nam opowiadał co widać na makiecie.
Tak, w Muzeum Pragi jest fantastyczna makieta, na której można zobaczyć, jak wyglądała Praga dawna temu! Trochę jak wieś, ale i tak bardzo nam się podobało.
A potem pojechaliśmy windą na targowisko. Takie nanibowe targowisko, to znaczy, że nic się tam nie kupuje, za to można zobaczyć różne stare rzeczy, na przykład syfon. Syfon wygląda jak mała gaśnica i służył do robienia wody gazowanej.
I było też w muzeum bardzo dużo zdjęć, a na koniec weszliśmy na taras i zobaczyliśmy całą Pragę dookoła!
Ale to nie znaczy, że już widzieliśmy wszystko, no jeszcze nie widzieliśmy , i dlatego pójdziemy do Muzeum Pragi jeszcze raz, a może i dwa. 🙂

Papuga

Różni goście przychodzą do naszego przedszkola. Przychodzą i śpiewają albo grają na czymś albo robią przedstawienie.
Ale był też taki gość, jakiego jeszcze wcześniej nie było. Papuga przyszła!
To znaczy nie sama, jedna pani ją przyniosła. W klatce.
Ale w przedszkolu pani otworzyła klatkę, żeby papuga mogła rozprostować skrzydła.
I ta papuga sobie polatała i siadała nam na głowach i była bardzo zadowolona, że jest
u nas.
My też byliśmy zadowoleni, chociaż papuga wcale nie chciała nas papugować, tylko tak śmiesznie skrzeczała.
To my ją spapugowaliśmy i zaczęliśmy kłapać dziobami.
Nawet trochę nanibowo polataliśmy, żeby papudze zrobiło się raźniej.
I chyba się zrobiło, bo uśmiechała się od ucha do ucha. 😉

Dla Mamy i Taty

Jak jest Dzień Mamy, a potem Dzień Taty to zawsze coś dla nich robimy. Ładnego.
Laurki przepiękne malujemy.
Wierszy się uczymy specjalnie napisanych.
Oraz piosenek.
Ubieramy się uroczyście, czyli w najlepsze ubrania, te z wigilii na przykład.
I cały, ale to cały dzień jesteśmy niesamowicie grzeczni.
Panie nawet czasem mówią, ze nas wtedy trudno poznać.
Chyba sobie robią żarty.
A dlaczego my się tak staramy?
Dlatego, że nasze Mamy i Tatowie też się dla nas bardzo starają. Cały czas.
Chcą być jak najlepsi po prostu.
I dlatego tak ich kochamy. 🙂

Teatralna nagroda

Wygraliśmy konkurs teatralny i dostaliśmy nagrodę, no bo co w końcu.
Nagrodą był wyjazd do prawdziwego teatru „Guliwer”! To teatr lalkowy, bardzo fajny.
Prawdziwe fotele, prawdziwa scena i w ogóle.
A historia była o tym, ze w jednym lesie zaczęły się dziać straszne rzeczy. I wszyscy się martwili.
I wiewiórki się martwiły i pani zięba i łoś i pani dzikowa i zając. Niektórzy myśleli, że to wszystko robi obcy, który akurat kręcił się po lesie. I co się okazało?
Nie powiem Wam, sami zobaczcie.
„Obcy w lesie”, klawa sztuka, jak mówią niektórzy w Warszawie. 🙂

Strażak w przedszkolu

A u nas w przedszkolu był pan strażak! Nie, nie bójcie się, nic się nie paliło,
był z wizytą.
A dlaczego był z wizytą? Tak po prostu? Oczywiście, że nie. Akurat było wyobraźcie sobie święto strażaków, 4 maja. To jest dzień świętego Floriana, który żył strasznie dawno temu i też był strażakiem, a teraz ma swoje święto.
I kościół też ma, niedaleko zoo, taki z wielgachnymi wieżami.
I pan strażak był u nas, żeby nam wytłumaczyć, jak robić, żeby nie było pożaru.
Więc już wiemy. Tylko czy jak nie będziecie pożarów, to strażacy nie będą się nudzić?
Pan strażak powiedział, że nie, bo jak się nie pali, to strażacy grają w piłkę.
No chyba, że tak. 🙂

Bal karnawałowy

Jak skończą się święta to jest trochę smutno. Na szczęście jest sposób na ten smutek.
To się nazywa karnawał. Na czym on polega? Na tym, że się tańczy! Ale nie tak po prostu się tańczy.
Koniecznie trzeba się przebrać!
I w naszym przedszkolu też był taki bal. Gdyby ktoś do nas zajrzał przez okno, to bardzo by się zdziwił!
Pomyślałby chyba, że to z jakiejś wielkiej księgi z bajkami uciekły wróżki, księżniczki, kowboje, rycerze i batmani.
A to przecież byliśmy my! Tylko przebrani za kogoś innego.
Bo żeby się dobrze bawić i zapomnieć o zwykłym, codziennym świecie, dobrze jest stać się na parę godzin kimś innym…

Logopedia

W przedszkolu mamy dużo różnych zajęć.
Na przykład uczymy się mówić. Niby nic trudnego i czego tu się uczyć, ale jak się ma cztery lata to niektóre słowa ciężko powiedzieć.
I dlatego przychodzi do nas pani Agnieszka i mamy z nią lodo…polo…logopedię.
To coś jak gimnastyka tylko, że zamiast nogami i rękami kręci się językiem i buzią.
Jak ktoś dużo ćwiczy ręce i nogi to jest sprawny, czyli może szybko biegać i daleko rzucać piłkę.
A jak ktoś ćwiczy buzię to może szybko i dużo mówić.
A niektórzy z nas lubią gadać…